Todoistowe oświecenie, czyli podsumowanie 2019 roku

Dosłownie za kilka godzin zakończy się rok 2019. To dobry moment na podsumowania i krótkie uzupełnienie blogowych braków. Dawno niczego nie napisałem na temat produktywności i Todoist. O tym, dlaczego tak się stało, napiszę w dalszej części artykułu. Rozliczę się w nim z minionym rokiem i napiszę kilka słów o celach, wyzwaniach i lekcjach, które przyniósł ten rok. Zacznę jednak od życzeń, bo pewnie nie wszystkim starczy czasu i wytrwałości, aby doczytać do końca 🙂 W Nowym Roku życzę Ci zatem, abyś pracował mądrzej, a nie więcej, abyś rozwijał nowe zdrowe nawyki i z sukcesem realizował swoje cele. Dużo odwagi i mądrości w podejmowaniu wyzwań i wyznaczania priorytetów. W końcu zdrowia, aby cieszyć się efektami. Wszystkiego najlepszego!

Dlaczego to czytasz?

Po raz kolejny muszę wspomnieć, dlaczego w ogóle powstał ten blog. Przede wszystkim szukałem dobrego pretekstu do pisania. Umiejętności, którą chciałem (i cały czas muszę) udoskonalać. Chciałem też podzielić się tym, jak wykorzystuję różne narzędzia i techniki wspomagające produktywność. Wszystko z nadzieją, że komuś może się to przydać. Od początku centralną częścią mojego systemu produktywności był i jest Todoist. Sama aplikacja niczego oczywiście nie zmienia. Ważny jest sam system. Planowanie, wyznaczanie priorytetów, delegacja, eliminacja, nawyki i wyznaczanie celów. Rok 2019 pokazał mi dobitnie jak ważne i skuteczne mogą być te techniki.

Moje cele na 2019 rok

Nie chcę opisywać swoich celów, aby się nimi chwalić. Nie o to chodzi. Chcę Ci pokazać, że bardzo często przeceniamy, co możemy zrobić w krótkim okresie czasu (dzień, tydzień), a nie doceniamy, ile możemy zrobić i osiągnąć w długim okresie (rok, dekada). Moja historia jest świetnym tego dowodem. Rok temu postawiłem sobie za cel stworzenie kursu online. To była naturalna kontynuacja moich poprzednich aktywności, które podejmowałem w myśl “a może by tak…“. Zaczęło się od pisania bloga, potem pojawiły się screencasty. Pamiętam, że publikacja nagrania z własnym głosem jako podkładem, była naprawdę dużym wyzwaniem. Gdy nabrałem w tym wprawy, na co potrzebowałem bagatela kilkudziesięciu godzin nagrań poświęconych SharePoint, Project, czy Power Platform, przyszedł czas na nagranie SIEBIE. Jeszcze kilka miesięcy temu było to dla mnie nie do pomyślenia, ale po prostu nie było wyjścia.

Cele muszą być ambitne i wychodzić poza mityczną strefę komfortu.

Mówią o tym wszyscy “eksperci” od produktywności i co najważniejsze, udowadniają to także moje doświadczenia. Poświęciłem więc pierwszą część roku, na stworzenie kursu Microsoft Project. Wcześniej napisałem o nim ebooka, więc kurs był naturalnym uzupełnieniem. Krok po kroku realizowałem ten pomysł i szybko okazało się, że z jednego kursu zrobiły się dwa. Wspólnie z Michałem Guzowskim zaplanowaliśmy, przygotowaliśmy, sprzedaliśmy i dowieźliśmy do końca (ostatni moduł opublikowaliśmy 30.12.2019) kurs Zostań Power Apps Ninja. Historia jego powstania to temat na oddzielną opowieść. Oba kursu przyniosły mi całą masę ciekawych doświadczeń. Pracy było dużo, ale końcowy efekt i przede wszystkim towarzysząca im satysfakcja, to największe osiągnięcie tego roku.

Jeśli miałbym wskazać jedną lekcję z tego okresu, to byłoby to skupienie się na jednej rzeczy.

Nie oznacza to robienie wyłącznie jednej rzeczy, ale SKUPIENIE się na niej. Ma mieć największy priorytet i codziennie masz robić coś, co przybliży cię do tego celu. Tylko i aż tyle. Drugim moim celem na ten roku było…uwaga…pracować mniej. Okazało się to łatwiejsze, niż myślałem. Dobrze dobrane priorytety i skupienie się na jednej rzeczy pozwalają skutecznie eliminować niepotrzebne wpisy z codziennej agendy. Przyjąłem, że z biura wychodzę najpóźniej o 15:00. Nie zawsze się to udawało, ale w zdecydowanej większości przypadków tak. Uprzedzając pytania, to ze względu na zajęcia moich dzieci, dzień zaczynał się o 9:00 i tu wyjątki pojawiały się jeszcze rzadziej. Podsumowując: “work smarter, not harder” jak mawiają koledzy z zachodu. Brzmi jak reklamowy slogan, ale da się to osiągnąć. Najlepsze w tym jest to, że im krócej pracuję, tym jestem bardziej efektywny.

Przeszedłem Todoist i doznałem oświecenia (podobno)

Całkiem niedawno dostałem taką oto wiadomość:

Jakby nie patrzeć, przeszedłem Todoista 😊 Aplikacja stała się tak integralną częścią mojego systemu produktywności, że praktycznie przestałem ją zauważać. Dodawanie, śledzenie, delegowanie i zamykanie zadań stało się automatycznym nawykiem, co jest chyba najlepszą recenzją tej aplikacji. Ciekawostką jest fakt, że poziom 50000 punktów Karma osiągnąłbym kilka miesięcy wcześniej, ale dopiero pod koniec wakacji zorientowałem się, że od ostatnich zimowych ferii mam ciągle włączony tryb urlopowy. Oczywiście nie chodzi w tym wszystkim o punkty, ani nawet o samego Todoista. Najważniejsze jest planowanie tego, co robimy i czego robić nie będziemy. To drugie jest nawet ważniejsze. Koniecznie zacznij planować swój czas. Jeśli tego nie zrobisz, zaplanuje go ktoś inny (klienci, rodzina, przełożony, współpracownicy… niepotrzebne skreślić). Nikt przecież tego nie chce, prawda?

Techniczne mięsko, czyli co nowego w Todoist?

Im więcej używasz jakiegoś narzędzia, to tym bardziej doceniasz pewny stały zestaw zachowań, do których po prostu się przyzwyczajasz. Z drugiej strony, twórcy aplikacji muszą ciągle je udoskonalać, aby nadążać za rynkiem i oczekiwaniami nowych użytkowników. To ciekawa sytuacja, bo zaspokajać trzeba wykluczające się oczekiwania. Jak to się udaje Todoistowi? Całkiem nieźle. Ostatnio wprowadzono sporo nowości, które szumnie nazwano Todoist Foundation . Zmiany były spore, ale wprowadzone w sposób, który nie zaburzył mojego systemu. Oto co się zmieniło:

  • Dark Mode – robi robotę szczególnie na telefonie.
  • Nowy panel dodawania zadań – to zawsze była i jest największa zaleta tej aplikacji. Nie odrywając rąk od klawiatury mogę wprowadzić i sparametryzować nowe zadania w kilka sekund. Teraz jest to jeszcze prostsze.
  • Sekcje i podzadania – w końcu pojawiła się opcja prostego dzielenia projektów na etapy, czyli zadania bez możliwości zamknięcia. W łatwiejszy sposób tworzy się także podzadania. Dotychczasowa funkcja działała topornie i przyznam, że nie korzystałem z niej często. Teraz Todoist pozwala tworzyć rozbudowane struktury zadań. Lubisz duże projekty? Polubisz Todoist.
  • Podgląd zadania – wszystkie informacje o zadaniu (także komentarze) są teraz dostępne w jednym miejscu. W końcu!
  • Nie wklejam zrzutów ekranów, bo wszystkie te funkcje zobaczysz tutaj: https://get.todoist.help/hc/en-us/articles/360007080399-What-s-New-

Czas na zmiany?

Wszystko w Todoist działa super szybko i niezawodnie. Mimo wszystko coraz częściej myślę o przejściu na Microsoft To Do. Przyczyną nie jest Todoist. Nie mam do niego uwag i z czystym sercem polecam każdemu. Zakup pełnej wersji zwrócił mi się już wielokrotnie. Microsoft To Do po prostu lepiej pasuje do ekosystemu Office 365, wokół którego kręci się cały mój zawodowy świat. Ciągle brakuje mu kilku ważnych rzeczy, ale Microsoft stara się te braki łatać. Ostatnio pojawiła się nawet zapowiedź mechanizmu wprowadzania dat (smart dates) podobnego do tego z Todoist. Na razie bronię się przed migracją. Przynajmniej do wakacji pozostaję przy Todoist. W sierpniu podejmę decyzję przy okazji ewentualnego przedłużania subskrypcji. Pożyjemy, zobaczymy. Fantastyczne jest to, że obecnie możemy przebierać wśród wielu narzędzi. Każde z nich będzie dobre- wystarczy zacząć z niego korzystać. Nawet prosty papierowy notatnik i 5 minut dziennie przyniosą niesamowite efekty. Spróbuj!

Podsumowanie lekcji z 2019 roku

Strasznie się rozpisałem, więc pozwól, że zbiorę najważniejsze wnioski z minionego roku w jedną, krótką listę:

  • Work smarter, not harder
  • Wyznaczaj cele. Pamiętaj, że muszą być ambitne
  • Planuj, planuj i jeszcze raz planuj!
  • Inwestuj w nowe, zdrowe nawyki
  • Nie bój się porażek. Nie roztrząsaj ich, ale wyciągaj z nich lekcje. Błąd popełnić może każdy, ale tylko głupiec popełnia ten sam błąd dwa razy.

Co dalej?

Kolejny rok zapowiada się bardzo ciekawie. Planuję mały remont bloga i kolejne kursy online. Z nimi wiąże się także ostatnia kwestia, z którą chciałbym Cię zostawić. Od pewnego czasu chodzi mi po głowie myśl “a może by tak nagrać kurs o produktywności?” Chciałbym zebrać swoje doświadczenia dotyczące narzędzi, technik i trików i opakować je w mały, darmowy kurs. Mam do Ciebie prośbę. Daj mi znać, czy w ogóle taki kurs byłby dla Ciebie ciekawy i jakie tematy interesowałyby Cię najbardziej. Poniżej zostawiam najkrótszą z możliwych ankiet. Z góry dziękuję za jej wypełnienie!

2
Dodaj komentarz

avatar
1000
1 Comment threads
1 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Łukasz FalacińskiRafal G. Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

najnowszy najstarszy oceniany
Rafal G.
Gość
Rafal G.

Ciekawy wpis, dzięki!

Odrobina magii takich aplikacji polega też na tym, że można przejrzeć zadania, które już się wykonało. Takie dziwne uczucie potem spływa na człowieka satysfakcja i odrobina dumy, że jednak podjęło się wyzwanie.

A efekt działania? Czasami lepszy, innym razem gorszy ale przynajmniej do przodu!

Powodzenia w nowym roku z kursem 🙂